Jedna decyzja, która może zjeść Twój zysk z OZE
To miał być szybki zwrot inwestycji.
Mała farma PV 99 kW postawiona przez rolnika z Mazowsza miała spłacić się w 5 lat.
Wszystko się zgadzało – lokalizacja, panele, falowniki, warunki przyłączeniowe. Wszystko… oprócz jednego detalu.
Transformator. Tani, „uniwersalny” model, który w teorii obsłuży każdą instalację.
W praktyce? Nadmierne straty jałowe, brak kompatybilności z siecią średniego napięcia, niestabilność napięcia w godzinach szczytu i kilkumiesięczne batalii z zakładem energetycznym. Dziś, po 18 miesiącach, produkcja energii dalej nie pokrywa prognoz.
Ten blog to antidotum na podobne błędy. Pisany przez inżynierów, dla inżynierów i tych, którzy z pomocą szwagra stawiają farmy PV „po godzinach”.
Jeśli chcesz dowiedzieć się, jaki transformator do farmy PV 50 kW, 100 kW, a może 150 kW, będzie naprawdę odpowiedni - jesteś w dobrym miejscu.
Dowiesz się, jakie parametry są kluczowe, jak unikać błędów kosztujących tysiące złotych i jakie pytania warto zadać projektantowi stacji.
W tym artykule dowiesz się:
Kiedy 50 kW to jeszcze mikroinstalacja, a kiedy już farma zawodowa ⚡
Jakie parametry powinien mieć transformator do PV 50, 100 i 150 kW
Dlaczego klasyczny transformator nie pasuje do fotowoltaiki
Czy można zbudować instalację PV bez transformatora – i kiedy to ma sens
Jak dobrać transformator do PV krok po kroku – z realnymi przykładami
Jakie błędy popełniają inwestorzy i wykonawcy przy doborze transformatora
Transformator suchy vs. olejowy – co się bardziej opłaca na wsi i w hali
Jak zadbać o zgodność z OSD i jakość energii bez bólu głowy
Czas czytania: 12 minut
Jaki transformator do małej farmy fotowoltaicznej 50 kW, 100 kW lub 150 kW?
Wygląda niepozornie: farma PV o mocy 50, 100 albo 150 kW. Nie jest to ani potężna elektrownia, ani zupełnie domowa instalacja. Często inwestycja prywatna, rolnicza lub firmowa – z ambicją, by zarabiać, a nie tylko oszczędzać. Ale właśnie w tym zakresie mocy dzieje się najwięcej błędów, które trudno potem odkręcić. A ich wspólnym mianownikiem jest jedno pytanie: jaki transformator będzie właściwy do takiej farmy fotowoltaicznej?
Na forach branżowych, w dokumentacji przetargowej i rozmowach z inwestorami co chwilę przewijają się hasła typu:
czy wystarczy transformator 100 kVA do PV 100 kW?
czy mogę „na zapas” wziąć 200 kVA?
a może zwykły transformator z magazynu też da radę?
I tutaj właśnie zaczyna się problem. Bo gdy chodzi o instalacje PV w przedziale 50–150 kW, transformator nie może być przypadkowy. To nie tylko kwestia mocy. To kwestia zgodności z siecią średniego napięcia, odporności na zakłócenia i... zrozumienia, że już od 50 kW jesteś graczem na poziomie zawodowym – nie domowym.
Czy 50 kW to jeszcze „instalacja”, czy już mała farma?
Z punktu widzenia inwestora 50 kW to nadal „mała skala” – kilka rzędów paneli, może dach magazynu, może pole przy gospodarstwie. Ale z perspektywy prawa energetycznego i operatora systemu dystrybucyjnego (OSD), 50 kW to próg, który zmienia wszystko.
W praktyce:
kończy się świat mikroinstalacji (do 50 kW),
zaczynają się wymagania dla tzw. MIOZE – Małych Instalacji OZE.
To oznacza:
koniec uproszczonego trybu przyłączenia „na zgłoszenie”,
obowiązek wykonania projektu przyłącza, uzgodnień, pomiarów i badań,
konkretne wytyczne dotyczące jakości energii, w tym dopuszczalnych poziomów harmonicznych (THDi), parametrów napięcia i separacji galwanicznej.
Dlatego transformator do PV w takim przypadku to już nie tylko „zasilacz”. To element układu elektroenergetycznego, który musi być kompatybilny z siecią średniego napięcia, zgodny z warunkami technicznymi OSD i odporny na dynamiczne warunki pracy PV – szczególnie jeśli planujesz rozbudowę lub sprzedaż energii.
Typowe błędy? Niestety dobrze znane
Inwestorzy często zaniżają moc do 49.9 kW, by uniknąć procedury MIOZE – ale i tak kupują transformator 100 kVA „na zapas”. Albo montują falowniki, które w szczycie produkcji wypychają 110% mocy. W efekcie:
rosną straty jałowe – transformator nie działa w punkcie optymalnej sprawności,
wzrasta poziom harmonicznych THDi – klasyczny rdzeń nie radzi sobie z falownikami PV,
napięcie po stronie SN skacze – a bez regulacji ±2.5% zaczynają się problemy z synchronizacją i zgodnością z OSD.
To, co miało być „na zapas”, staje się „przeszkodą”. A dobre chęci kończą się awariami, spadkiem wydajności i opóźnieniem rozliczeń z operatorem.
Jakie parametry ma dobry transformator do PV 50–150 kW?
To zależy od konfiguracji – ale zasady są wspólne:
napięcie SN – w Polsce najczęściej 15.75 lub 20 kV, zależne od regionu i stacji OSD,
przekładnia transformatora – typowa to 0.4/15.75 kV, choć przy falownikach 800 V wymagane będzie już 0.8/15.75 kV,
uziemienie – zależnie od wymagań OSD: punkt neutralny izolowany, uziemiony przez rezystor czy bezpośrednio,
profil pracy – czy to hala z PV on-roof, czy naziemna farma w ekspozycji 7 dni/tydzień.
Transformator 63 kVA sprawdzi się przy 50 kW. Ale jeśli planujesz rozbudowę, lepiej pomyśleć o 80–100 kVA. Warunek: dobór odpowiedniej izolacji (min. F), chłodzenia (ONAN lub AN), i przekładni – zgodnej z parametrami falowników.
Wniosek?
Jeśli zastanawiasz się, jaki transformator do PV 50 kW, 100 kW lub 150 kW będzie właściwy – pamiętaj, że nie ma tu miejsca na przypadek. To jak wybór fundamentu pod dom: może być niepozorny, ale to on decyduje o wszystkim, co postawisz powyżej. A błędy w doborze transformatora do PV bolą długo po podpisaniu faktury.
Jaki ma być transformator do PV? Nie każdy „pasuje” do fotowoltaiki
Na pierwszy rzut oka transformator to po prostu transformator. Dwa uzwojenia, przekładnia napięcia, skrzynka z rdzeniem. Co może być w tym takiego skomplikowanego? A jednak – dokładnie w tym przekonaniu kryje się jedno z najczęstszych źródeł problemów w projektach PV: zastosowanie zwykłego transformatora do pracy, do której nie został stworzony.
Bo fotowoltaika to nie produkcja przemysłowa. Tu nie ma stabilnego poboru mocy przez całą dobę. Nie ma łagodnych krzywych obciążenia. Jest za to coś innego: nagłe wzrosty produkcji w słoneczne południe, niemal całkowity brak przepływu energii nocą, a do tego duża zawartość harmonicznych generowanych przez falowniki. W efekcie środowisko pracy transformatora w instalacji PV jest zupełnie inne niż w klasycznych zastosowaniach energetycznych.
Transformator do PV musi grać w innej tonacji
Czym różni się transformator do PV od zwykłego transformatora?
Profil obciążenia: Praca transformatora w PV jest wysoce asymetryczna. W nocy zasilanie zanika, w dzień skacze do maksimum. Klasyczne transformatory nie są projektowane do takiej „huśtawki”.
Kierunek przepływu energii: W instalacjach PV energia płynie w przeciwnym kierunku niż w klasycznych układach. Zamiast poboru mocy z sieci do odbiornika – następuje jej oddawanie z falowników do sieci SN. To wymusza zmianę konstrukcji uzwojeń oraz parametrów cieplnych.
Obecność harmonicznych: Falowniki generują zakłócenia – wyższe harmoniczne prądu (typowo THDi 6–10%, czasem 12% i więcej). Transformator do PV musi mieć odpowiednio dobrany rdzeń, większy przekrój uzwojeń i często przewymiarowanie, by nie przegrzewać się przy długotrwałym działaniu harmonicznych.
Praca w trybie jałowym: W dni pochmurne lub przy niskiej irradiancji falowniki generują niewielką moc, ale transformator nadal pozostaje pod napięciem. Wtedy jego straty jałowe stają się istotnym źródłem strat finansowych.
To wszystko sprawia, że klasyczny transformator, choć może teoretycznie „działać”, w praktyce prowadzi do spadku sprawności, wyższych rachunków i frustracji techników.
Jakie parametry powinien mieć transformator do farmy fotowoltaicznej?
Oto minimum, które dziś uznaje się za standard:
Klasa izolacji: minimum F (155°C), optymalnie H (180°C) – wyższe temperatury robocze to większy margines bezpieczeństwa przy przeciążeniach.
Chłodzenie ONAN (olej naturalny, chłodzenie naturalne): dla instalacji zewnętrznych do 250 kVA – zapewnia pasywną stabilność.
Uzwojenie niskiego napięcia: odpowiednie do wyjścia falowników (0.4 kV lub 0.8 kV) – źle dobrana przekładnia to prosta droga do awarii.
Zdolność przenoszenia harmonicznych: uzwojenia i rdzeń muszą wytrzymać THDi do 10% bez nadmiernych strat.
Przykład z placu budowy? Farma PV 150 kW, z falownikami 800 V. Użyto transformatora o standardowej przekładni 0.4/15.75 kV. Już po trzech miesiącach zgłoszono: przegrzewanie się, odcięcia falowników, straty produkcji. Diagnoza? Transformator dobrany „na oko”, bez weryfikacji napięć. Po wymianie na jednostkę 0.8/15.75 kV z rdzeniem amorficznym problem zniknął. Produkcja wzrosła o 11%, a system odzyskał zakładaną wydajność.
Czy zwykły transformator nadaje się do PV?
To pytanie pada zaskakująco często: czy można zastosować standardowy transformator do fotowoltaiki? Teoretycznie tak – jeśli inwestorowi nie zależy na sprawności, trwałości i bezpieczeństwie przyłączenia. Ale jeśli chcesz, by Twoja instalacja działała zgodnie z planem przez 15–20 lat, odpowiedź brzmi: nie warto ryzykować.
Czy da się zbudować PV bez transformatora? Kiedy to możliwe – a kiedy to proszenie się o kłopoty
To jedno z najczęściej wpisywanych pytań w wyszukiwarkach przez inwestorów indywidualnych i małych przedsiębiorców: czy instalacja PV musi mieć transformator? Szczególnie przy mocach 30–50 kW, gdzie granica między mikroinstalacją a małą farmą jest płynna, a każdy dodatkowy element – w tym transformator – oznacza realny koszt. Więc pada pytanie: a może by tak bez niego?
Fotowoltaika bez transformatora – marzenie czy realna opcja?
Zacznijmy od teorii. Transformator w układzie fotowoltaicznym nie jest absolutnie obowiązkowy z punktu widzenia fizyki. W pewnych warunkach technicznych da się zbudować instalację PV bez stacji transformatorowej. Przypadki te jednak są wyjątkami, a nie regułą.
Kiedy PV bez transformatora może zadziałać?
Moc instalacji do 50 kW – nadal kwalifikujesz się jako mikroinstalacja, więc istnieje szansa na bezpośrednie przyłączenie do sieci nN.
Masz dostęp do rozdzielnicy nn należącej do zakładu (nie do sieci OSD) – czyli np. rozbudowujesz własny zakład produkcyjny i wpinasz PV do istniejącej infrastruktury.
Falowniki niskonapięciowe (3x400 V) – czyli nie wymagają separacji galwanicznej ani zmiany poziomu napięcia.
OSD akceptuje bezpośrednie przyłącze – a to bywa najtrudniejsze. Operatorzy zwykle wymagają separacji i zgodności parametrów napięciowych z siecią.
W takiej konfiguracji zamiast stacji transformatorowej wystarczą: odpowiednio dobrane zabezpieczenia, kompensacja mocy biernej, filtracja harmonicznych (np. aktywna) i monitoring jakości energii. Ale tu zaczynają się schody – bo w praktyce niewiele instalacji spełnia jednocześnie wszystkie te warunki.
Co zamiast transformatora do PV?
W teorii transformator można „zastąpić” odpowiednio skonfigurowanym systemem falowników i filtrów. W praktyce jednak to nie zastąpienie, tylko całkowita zmiana koncepcji. Falowniki muszą zapewnić:
zgodność napięcia wyjściowego z siecią (np. 3x400 V, ±10%),
niskie zniekształcenia harmoniczne (THDi < 4%),
możliwość pracy bez separacji galwanicznej (co wymaga uziemienia po stronie DC),
dostosowanie do zmian obciążenia i mocy biernej w sieci.
Wszystko to generuje dodatkowe koszty. I często wychodzi na to, że stacja transformatorowa... jednak wychodzi taniej. Paradoks? Nie – raczej efekt tego, że transformator do PV pełni wiele ról: reguluje napięcie, separuje sieć, filtruje harmoniczne i tłumi zakłócenia.
Kiedy transformator staje się obowiązkowy?
Gdy moc przekracza 50 kW – wtedy instalacja wchodzi w zakres MIOZE i podlega ścisłym wymogom sieciowym.
Gdy przyłączasz się do sieci SN (15 lub 20 kV) – to wymaga transformatora bezdyskusyjnie.
Gdy operator wymaga separacji galwanicznej – co występuje w zdecydowanej większości przypadków.
Gdy instalacja jest oddalona od punktu odbioru – np. farma gruntowa, gdzie nie masz infrastruktury nn.
Transformator to nie tylko przekładnia. To też bariera ochronna, która chroni falowniki przed przepięciami i zakłóceniami z sieci. To także sposób na spełnienie warunków technicznych przyłącza – a bez tego żadna umowa z OSD nie przejdzie.
Wnioski: czy da się zrobić PV bez transformatora?
Można. Ale tylko w wyjątkowych konfiguracjach. I raczej przy niższych mocach – do 30–40 kW. W każdej innej sytuacji transformator jest niezbędny. Nie tylko dlatego, że „tak trzeba”. Ale dlatego, że to on decyduje o:
bezpieczeństwie użytkowania,
akceptacji przyłącza przez OSD,
jakości energii oddawanej do sieci,
trwałości falowników.
Jaki transformator do farmy 50 kW, 100 kW lub 150 kW? Konkretne dane, realne scenariusze
Wchodzisz na plac budowy, widzisz ułożone stoły PV, spięte falowniki, fundamenty stacji już gotowe. Wszystko wygląda solidnie – aż do momentu, gdy patrzysz na transformator. Klasyczny, magazynowy model, 160 kVA, przekładnia 0.4/15.75 kV. Brzmi dobrze? Może tak – ale jeśli masz falowniki z wyjściem 800 V, to właśnie położyłeś minę pod całą instalację.
W Energeks to nie teoria. To codzienność.
Jaki transformator do PV 50 kW?
Dla instalacji 50 kW, której falowniki mają wyjście 3x400 V, najczęściej stosuje się transformator:
63 kVA,
przekładnia 0.4/15.75 kV lub 0.4/20 kV,
chłodzenie ONAN,
regulacja napięcia ±2 x 2.5%,
izolacja klasy F,
straty jałowe do 350 W.
Ten zestaw zapewnia zgodność z siecią SN, pozwala na bezpieczne podłączenie do rozdzielni OSD i kompensuje podstawowe harmoniczne generowane przez falowniki. Warto też pamiętać: nawet w małej farmie transformator do PV nie służy tylko do „przekładni”, ale stabilizuje cały układ.
Jaki transformator do PV 100 kW?
Tutaj robi się poważniej – głównie ze względu na wzrost wartości prądów szczytowych. Dla farmy 100 kW rekomendujemy:
125 kVA,
przekładnia 0.4/20 kV lub 0.8/15.75 kV – zależnie od falowników,
rdzeń dostosowany do THDi do 8–10%,
izolacja klasy H dla wyższej odporności termicznej,
straty jałowe do 600 W, obciążeniowe około 1.5 kW.
Pytanie, które często się pojawia: czy transformator 100 kVA wystarczy do PV 100 kW? Odpowiedź brzmi: tylko w idealnych warunkach. W praktyce warto dać margines 20–25%, by zachować sprawność, szczególnie jeśli inwestycja ma działać 15–20 lat.
Jaki transformator do PV 150 kW?
Tutaj wchodzimy już w strefę, w której niedobory parametrów odbijają się na bezpieczeństwie i zgodności z OSD. Typowe zestawienie:
160–200 kVA (najczęściej 200 kVA),
przekładnia 0.8/15.75 kV – konieczność przy falownikach 800 V (np. SolarEdge, SMA CORE2),
rdzeń amorficzny lub klasyczny z przewymiarowanymi uzwojeniami,
chłodzenie ONAN lub AN dla stacji w hali,
regulacja napięcia SN: ±2 x 2.5% lub nawet ±5%,
kompensacja THDi: wytrzymałość do 12%.
Częsty błąd: zastosowanie transformatora 0.4/20 kV do inwerterów 800 V. Efekt? falowniki zgłaszają przegrzewanie, napięcie po stronie niskiej rozjeżdża się z profilem pracy, a cała produkcja idzie o 8–10% niżej niż w prognozach.
Czy transformator musi być większy niż moc paneli?
To pytanie pojawia się równie często co „czy mogę zaoszczędzić na kablu?”. W teorii transformator może mieć dokładnie taką moc, jak inwertery. W praktyce:
dobrze jest przewymiarować go o 10–15%,
uwzględnić straty przesyłowe,
zostawić margines na dynamiczne przeciążenia w słoneczne południe,
przemyśleć rozbudowę farmy w przyszłości.
Zatem jeśli masz PV 150 kW, transformator 200 kVA to nie „przesada”, tylko standard bezpieczny, który zapewni Ci spokój techniczny i zgodność z wymaganiami operatora.
Dobór transformatora do farmy PV krok po kroku
Sprawdź napięcie wyjściowe falowników – 400 V czy 800 V?
Dopasuj przekładnię transformatora – uwzględnij warunki przyłączeniowe SN (15.75 / 20 kV).
Uwzględnij THDi falowników – jeśli >8%, wybierz transformator z większym przekrojem uzwojeń.
Określ poziom zwarciowy sieci – zabezpieczenia transformatora muszą to wytrzymać.
Dobierz izolację i chłodzenie – H/ONAN to złoty środek dla trwałości.
To nie katalog. To plac budowy. A transformator do PV – 50, 100 czy 150 kW – to sprzęt, który musi wytrzymać 365 dni pracy rocznie, w zmiennym profilu, pod okiem operatora sieci. Błąd w doborze? Może kosztować nie tylko gwarancję, ale i sens całej inwestycji.
Czego nie pokaże arkusz kalkulacyjny? 5 błędów przy doborze transformatora do PV, które wychodzą dopiero po podłączeniu
Na papierze wszystko się zgadza. Moc falowników: 100 kW. Transformator: 125 kVA. Sprawność według katalogu: 98.4%. Zapas: 25%. Kalkulacja w Excelu wygląda obiecująco – ROI w pięć lat, straty akceptowalne, warunki przyłączeniowe spełnione. Inwestor zadowolony. Wykonawca też.
Ale potem przychodzi rzeczywistość. Falowniki zaczynają wyłączać się w środku dnia. Napięcie na szynie nn tańczy jak w lunaparku. Temperatura transformatora w upalne popołudnie przekracza 95°C – i to bez obciążenia 100%. Co poszło nie tak?
Transformator to nie liczba – to zachowanie w układzie
Transformator do PV to komponent dynamiczny. Pracuje w systemie, w którym wszystko zmienia się z godziny na godzinę: irradiancja, obciążenie, poziom napięcia, zawartość harmonicznych. A arkusz kalkulacyjny... nie wie nic o chmurach, skokach napięcia i pracy inwerterów.
Oto pięć najczęstszych błędów, które nie wychodzą na etapie projektu, a dopiero po uruchomieniu farmy.
1. Zbyt mała moc transformatora względem chwilowej nadprodukcji
Instalacja PV 100 kW potrafi w słoneczne dni wygenerować nawet 115% swojej mocy nominalnej. To normalne – producenci projektują panele z nadwyżką mocy STC. Ale jeśli transformator ma tylko 125 kVA bez marginesu przeciążeniowego, system zaczyna się „krztusić”.
Efekty:
wyłączanie falowników przy szczytach irradiancji,
przeciążenia cieplne transformatora,
wzrost strat obciążeniowych.
Jeśli zastanawiasz się, czy transformator do PV musi być większy niż moc paneli, odpowiedź brzmi: tak, ale nie na ślepo. Przemyślane przewymiarowanie 10–15% to standard – nie fanaberia.
2. Zła przekładnia napięciowa
To jeden z najczęstszych błędów praktycznych. Inwertery dają napięcie 800 V – a ktoś dobiera transformator 0.4/15.75 kV „bo taki zawsze robimy”. Efekt? Transformator pracuje poza zakresem sprawności, uzwojenie NN się przegrzewa, falowniki zgłaszają błędy izolacji.
Rozwiązanie: zawsze sprawdź napięcie wyjściowe inwerterów. Dla SMA CORE2 czy SolarEdge SE100K potrzebujesz przekładni 0.8/15.75 kV – a nie 0.4!
3. Brak odporności na harmoniczne (THDi)
Falowniki PV generują prąd o charakterystyce nieliniowej. Poziom THDi może przekraczać 8–10%, zwłaszcza w częściowym obciążeniu. Klasyczny transformator, zaprojektowany dla THDi <3%, nie wytrzymuje tej fali zakłóceń.
Efekty:
zwiększone straty mocy,
nagrzewanie rdzenia,
skrócona żywotność izolacji.
Co zrobić? Dobierz transformator do PV z rdzeniem o niskiej stratności, przewymiarowanymi uzwojeniami NN i wytrzymałością na harmoniczne – co najmniej 10%.
4. Ignorowanie poziomu zwarciowego sieci SN
Projektanci skupiają się na przekładni i mocy, a zapominają o czymś kluczowym: poziomie zwarciowym stacji SN. Jeśli Twoja sieć pracuje z poziomem zwarciowym 16–20 kA, a transformator ma wytrzymałość tylko 12.5 kA – może nie przetrwać impulsów łączeniowych.
Ryzyko: uszkodzenie uzwojeń przy pierwszym zwarciu po stronie SN.
Dobre praktyki: zweryfikuj dane od OSD. Wybierz transformator o odpowiednim poziomie wytrzymałości zwarciowej – i zadbaj o jego zabezpieczenie.
5. Brak regulacji napięcia po stronie pierwotnej
W godzinach szczytu napięcie w sieci SN może się zmieniać. Jeśli transformator nie ma opcji regulacji (±2 x 2.5%), dopasowanie napięcia do poziomu falowników staje się loterią. A falowniki PV nie lubią loterii.
Efekt: wyłączenia z powodu nadnapięcia, nieprzyjęte zgłoszenia do OSD, niska jakość dostarczanej energii.
Tip: Regulacja napięcia po stronie SN to tanie ubezpieczenie spokoju. Nie warto na tym oszczędzać.
Wnioski: co sprawdzić przed uruchomieniem farmy PV?
Czy transformator ma odpowiednią moc – z marginesem?
Czy przekładnia pasuje do napięcia inwerterów?
Czy konstrukcja uwzględnia harmoniczne i poziom zwarciowy?
Czy masz regulację napięcia po stronie SN?
Bo transformator do PV, który wygląda dobrze w arkuszu, może przegrać z rzeczywistością już po pierwszym słonecznym tygodniu. A wtedy zamiast ROI, masz RMA.
Transformator suchy czy olejowy? Co się bardziej opłaca – na wsi, w kontenerze czy w hali przemysłowej?
Jeśli miałabym wskazać pytanie, które wraca jak bumerang w rozmowach z inwestorami PV, to bez wątpienia byłoby to właśnie to: „transformator suchy czy olejowy – co się bardziej opłaca do farmy fotowoltaicznej?”. Na pozór proste. Ale odpowiedź zależy od wielu zmiennych – i nie zawsze to, co tańsze, będzie lepsze.
Bo choć katalogi producentów pokazują bardzo podobne dane techniczne, to rzeczywiste warunki pracy transformatora do PV są dużo bardziej złożone. Temperatura otoczenia, wilgotność, miejsce montażu, rodzaj chłodzenia i profil obciążenia mają znaczenie – i to spore.
Transformator olejowy do PV – klasyka w kontenerze i na polu
Zacznijmy od sprawdzonego rozwiązania: transformator olejowy typu ONAN (Oil Natural, Air Natural). To właśnie ten typ najczęściej wybierany jest do stacji kontenerowych i słupowych w małych farmach PV na terenach wiejskich.
Zalety:
lepsze odprowadzanie ciepła – dzięki kąpieli olejowej transformator dłużej utrzymuje stabilną temperaturę pracy,
większa odporność na przeciążenia – istotne przy dynamicznych szczytach generacji,
niższa cena przy większych mocach – szczególnie powyżej 160 kVA,
większa tolerancja na wyższe THDi – rdzenie olejowe lepiej znoszą harmoniczne.
Transformator olejowy do PV to rozwiązanie „na lata” – zwłaszcza tam, gdzie instalacja pracuje w pełnym zakresie temperatur: od –25°C zimą do +40°C latem, w słońcu i deszczu. Stacja kontenerowa z takim transformatorem zapewnia separację, bezpieczeństwo i łatwy serwis.
Przykład: instalacja PV 150 kW, stacja przy polu uprawnym, falowniki SMA Core2 (800 V). Użyto transformatora ONAN 200 kVA, przekładnia 0.8/15.75 kV, izolacja H. Po 2 sezonach pracy – bezawaryjna, stabilna, brak przegrzewania.
Transformator suchy do PV – idealny do hali i wnętrzówki
Transformator suchy żywiczny (AN) to z kolei wybór dla instalacji on-roof, w budynkach produkcyjnych, halach magazynowych czy przestrzeniach, gdzie olej byłby zagrożeniem środowiskowym.
Zalety:
brak cieczy izolacyjnych – nie trzeba budować wanny olejowej ani strefy bezpieczeństwa,
bezpieczeństwo ekologiczne – nie ma ryzyka wycieku,
niższy poziom hałasu – typowo 50–55 dB zamiast 65 dB,
możliwość montażu bliżej ludzi i urządzeń wrażliwych – np. w zakładach z elektroniką.
Ale: transformator suchy ma swoje ograniczenia. Gorzej radzi sobie z nagłymi przeciążeniami, jest bardziej wrażliwy na wilgoć, a jego chłodzenie jest pasywne – więc przy dużej mocy (np. 200 kVA) może wymagać specjalnej wentylacji.
Case study: zakład produkcyjny z PV 100 kW na dachu, transformator 125 kVA suchy, przekładnia 0.4/20 kV. Dzięki cichej pracy mógł być zainstalowany w pomieszczeniu technicznym bez ingerencji w układ wentylacyjny – a brak ryzyka pożaru oleju pozwolił na szybsze odbiory przeciwpożarowe.
Olejowy czy suchy – co wybrać do fotowoltaiki?
Cytując klasyka…”to zależy”.
Kryterium: Miejsce montażu
Transformator olejowy: Na zewnątrz, w kontenerze
Transformator suchy: W hali, wewnątrz
Kryterium: Chłodzenie
Transformator olejowy: Bardzo dobre (olej)
Transformator suchy: Umiarkowane (pasywne)
Kryterium: Odporność na przeciążenia
Transformator olejowy: Wysoka
Transformator suchy: Średnia
Kryterium: Wymagana niecka olejowa
Transformator olejowy: Tak
Transformator suchy: Nie
Kryterium: Hałas
Transformator olejowy: 60–65 dB
Transformator suchy: 50–55 dB
Kryterium: Wrażliwość na wilgoć
Transformator olejowy: Niska
Transformator suchy: Wysoka
Kryterium: Cena przy mocy powyżej 160 kVA
Transformator olejowy: Niższa
Transformator suchy: Wyższa
Transformator do PV – decyzja, która naprawdę robi różnicę
Transformator to nie dodatek. To najważniejszy gracz w układzie farmy fotowoltaicznej.
Od jego parametrów zależy więcej, niż pokazują katalogi: jakość energii, zgodność z siecią, stabilność działania falowników, żywotność całej instalacji i – na końcu dnia – Twój wynik finansowy.
Bez względu na to, czy projektujesz mikroinstalację 50 kW, czy rozbudowaną stację 150 kW – dobór transformatora do PV warto traktować jak strategiczną decyzję. Uwzględnij warunki przyłączenia, realne profile pracy, przyszłe możliwości rozbudowy i technologię montażu.
Bo jak pokazują historie z placu budowy – nawet najlepszy projekt może polec na źle dobranym transformatorze.
Zapraszamy Cię do kontaktu, jeśli potrzebujesz:
skonsultować dobór transformatora z inżynierem Energeks,
sprawdzić dostępność modeli szytych pod fotowoltaikę,
porównać konfiguracje do stacji kontenerowych i halowych,
Zajrzyj do naszej aktualnej oferty.
Tworzymy ją z myślą o projektantach, inwestorach i wykonawcach, którzy – tak jak my – chcą budować czystą energię z głową.
A jeśli chcesz być na bieżąco z praktycznymi wskazówkami, błędami z terenu, przykładami udanych realizacji – dołącz do naszej społeczności na LinkedIn. Dzielimy się tam wiedzą bez technokratycznego tonu – konkretnie, uczciwie i z pasją.
Dziekujęmy za Twój czas i zaangażowanie!
Źródła:
NREL.GOV: Inverters: A Pivotal Role in PV Generated Electricity
IEC 60076-1:2011, Power transformers - Part 1: General
Photo Cover: Trinh Tran pexels/191284110-14613940
Opinie
Brak opinii!